Nie mam doświadczenia w tej dziedzinie. Czy kogoś łapali czy nie, sam nigdy dużej kwoty jeszcze nie wypłacałem. Może warto rozłożyć wypłaty na kilka lat? Ale przyznaję rację, że jak już się przyczepią to wytłumaczyć się może być ciężko nawet ze 100% legalnych środków. Bo nie wyobrażam sobie tłumaczenia urzędnikowi, który zarabia 3k netto, że dostałem airdropa z 1inch w wysokości 5k zł za kilka kliknięć. Że miałem 80% APY za trzymanie BNB płacone w "airdropach" podczas gdy on ma 2% na lokacie. Jedyne co mnie uspokaja w tym wszystkim jest to, że przy obecnej hossie wiele osób będzie w sytuacji wpłaciłem 5k wypłacam 500k.
Z definicji pochodzeniem pieniędzy jest sprzedaż krypto. Jakby urzędników obchodziło pochodzenie krypto to chyba byłoby to w formularzu PIT.
Co jest najgorsze, że to jest totalna prawda co piszesz, a zdarzały się airdropy po 5K USD i bounty po 25K, jak to wytłumaczyć?
Kilka tysięcy to był standart, tylko, że wtedy jeszcze był Localbitcoins, wystarczyło wykonać telefon i mozna było sprzedać wszystko bez problemu i KYC.
W Polsce i tak jest jescze całkiem dobrze z tym Flying Atom i Bitomatami, w wielu krajach nie ma, takich możliwości sprzedaży krypto pozostają tylko CEXy.
Gdyby chciał być na prawdę uczciwym, to chyba jako dochód z pracy, ale jaka to praca? Kliknąć like czy dołączyć do grupy na Telegramie?
A jak tak podliczyć tylko te airdropy, które mieliśmy w krypto, gdyby ktoś się załapał na wszystkie i sprzedał na ATH, byłby na bank tłuściutkim milionerem.
Czemu tłuściutkim? Bo to super kąsek dla skarbówki właśnie.